Hej!
Chciałam się przedstawić na początek. Taki byl wstępny zamiar. Jednak myślę, że lepszym rozwiązaniem będzie - trochę chaotyczne, trochę w tym chaosie logiczne, bardziej dla ofiar zrozumiale - mówienie o wszystkim według myśli... Z czasem ujawnię coraz więcej faktów na swój temat. Na początek zacznijmy od podstaw.
Jestem młoda. Jeszcze. Trójka z przodu, która dopiero biegnie do 31. Młoda zatem... Czuję się jakbym miała jakieś 70 lat. Emocjonalny wrak, mimo tego że wciąż tyle siły w sobie.
Dawno temu, ok. 8 lat w tył, na swojej drodze spotkałam "psychopatę". Cudzysłow jest zabiegiem świadomym, ponieważ nigdy nie stanął przed żadnym specjalistą, który mógłby to ocenić. Natomiast ja uważam, że jest to psychopata.
Zacznę trochę od środka-końca tej relacji, której mój ex-psychol nie potrafił nigdy postawić grubej kreski, wprost nie potrafił zakończyć (jak facet). Zawsze po trochu byłam kołem ratunkowym, trochę satelitą, trochę lekarstwem, trochę miłością...
No właśnie zawsze "trochę", ponieważ zawsze czegoś mi brakowało. To uśmiech za mały, to za duży, za chuda, za gruba foczka, za sztywna, zbyt rozwiązła, poważna, za wesoła, dołująca, rozpieszczona, delikatna-wrażliwa (zawsze za bardzo), zimną-oschła. Bez serca, okrutna, przebiegła, głupia, mało inteligentna, naiwna... Bądź zbyt sprytna, domyślna, przebiegła. Mimo tego co uważał, nauczyłam się wyprzedzać jego myśli. Mogę tak w nieskończoność.
Znacie pojęcie "czerwonych flag"? Ojj jestem ekspertem w ich omijaniu. Rozpocznijmy zatem wspólna podróż, żeby takich jak ja było mniej. Mniej bólu, cierpienia i złamanych dusz.
Wkrótce tu wrócę, żeby opowiedzieć swoją historię.
Xoxo
Komentarze
Prześlij komentarz